Dziś jest Środa, 13.12.2017,imieniny Dalidy, Juliusza, Łucji
Strona główna »  Aktualności

Aktualności

wstecz
drukuj

2016-06-13 09:06:42

Rowerowa eskapada Łukasza Wróblewskiego


Mieszkaniec naszej gminy, Łukasz Wróblewski, opowiada o swojej niezwykłej wyprawie rowerowej do krajów skandynawskich.

"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj."

                                               Mark Twain

 

Kierując się tymi słowami postanowiłem zrealizować jeden ze swoich celów. Uwielbiam podróżować, poznawać nowe miejsca oraz inne kultury. Jednocześnie od kilku lat trenuję kolarstwo. Wpadłem więc na pomysł, aby połączyć te dwie rzeczy i zrobić coś, co dla większości okaże się iście szalonym planem.

Wraz z dwójką znajomych w połowie maja wyruszyliśmy w dwutygodniową rowerową podróż po Skandynawii. Nasza trasa miała początek w Szwecji, skąd ruszyliśmy do Danii. Pierwszym zrealizowanym punktem podróży było zwiedzanie Kopenhagi. Miasto rowerzystów. Osobiście pierwszy raz spotkałem się z takim widokiem. Rowery dosłownie na każdym kroku.

Po kilku godzinach spędzonych w stolicy Danii ruszyliśmy na północ, aby wrócić do Szwecji i jechać dalej wzdłuż zachodnich wybrzeży, w stronę Oslo. Niesamowite krajobrazy towarzyszyły nam przez całą drogę. Jeziora, lasy, wyżyny, pola uprawne a do tego charakterystyczna architektura. Po kilku dniach dojechaliśmy do stolicy Norwegii. Z pewnością duża część osób kojarzy to miasto z sukcesami w skokach narciarskich Adama Małysza.

Oslo przywitało nas słoneczną pogodą, a pożegnało ulewnym deszczem. Można doszukiwać się tu pewnej symboliki. Po dwóch dniach spędzonych w Norwegii po raz trzeci wyjechaliśmy na terytorium Szwecji. Na naszej liście został już tylko Sztokholm. Mieliśmy do pokonania 550 kilometrów przez wyżyny, a na to wszystko tylko 3 dni. Do Sztokholmu dotarliśmy dzień przed odpływem naszego promu do Polski. Stolicę Szwecji zwiedzaliśmy nocą, przez co większość atrakcji była zamknięta, mimo to zobaczyliśmy dużą część zabytków i miejsc wartych odwiedzenia. Ostatni dzień to spokojna jazda do portu, do którego mieliśmy jeszcze około 60 km.

W Polsce pojawiliśmy się po 18 godzinach rejsu promem. Przy okazji odwiedziliśmy Westerplatte oraz zwiedziliśmy Gdańsk.

Nasza podróż w liczbach wyglądała następująco:

Dni jazdy: 11

Łączna liczba kilometrów na rowerze: 1655

Czas jazdy: 136 h

Waga bagażu: 43 kg

Maksymalny dystans jednego dnia: 216 km

Odwiedziliśmy trzy kraje: Szwecja, Dania, Norwegia. Zwiedzaliśmy ich stolicę oraz dziesiątki miejsc po trasie.

Dla mnie osobiście było to niesamowite przeżycie, warte takiego poświęcenia, bo jak inaczej można nazwać 205 kilometrów przejechane jednego dnia, przez wyżyny, w deszczu, pod wiatr oraz w temperaturze, która nie przekraczała 10°C.

Dodam jeszcze, ze warto dążyć do obranych celów i w żadnym wypadku nie zrażać się niepowodzeniem, które może nam się po drodze przydarzyć. Skandynawia to piękna kraina, która trzeba zwiedzić, a tamtejsze krajobrazy zostaną nam w pamięci do końca życia.

 

Łukasz Wróblewski

Galeria: